ROZDZIAŁ 4
*Zayn*
Byłem
zrozpaczony kiedy Katy mnie rzuciła tylko dlatego że rodzice moi rodzice którzy
chcą żebym był szczęśliwy i właśnie wtedy byłem oni od tak zaczynają ją wyzywać
od najgorszych bo założyła krótką spódniczkę w której wyglądała tak pociągająco
że masakra i przy okazji rujnują moje życie. Dobrze że mam kogoś komu mogę o
wszystkim mogę powiedzieć i na szczęście
Niall zaproponował nam zamieszkanie z nim. Jak by nie on to uciekł bym na
koniec świata bo nie wytrzymałbym z rodzicami. Dochodziła już 14.00 a reszty chłopaków jeszcze nie było. Zaczęliśmy
się z NIallem martwić czy coś się może stało. Ale Hazz zadzwonił do Nialla że
będą za 30 min. Od razu nam ulżyło.
-Zayn…?
-Co ?
-Słuchaj bo
mi się zdaje że ten cały Lou chce tylko wykorzystać Harrego bo pokłócił się z
rodzicami czy coś takiego. Później znowu wyjedzie i Harry będzie za nim
tęsknił.-Zapytał NIall.
-Niall on mi
się wydaje być w sumie spoko. Od tego czasu jak Lou przyjechał do Harrego, Hazz
stał się pogodniejszy. Więc to raczej dobrze że jest tu przy nim.
A niech
tylko spróbuje zostawić naszego Haroldzika to będzie miał do czynienia ze mną J-odpowiedział pogodnie Zayn.
-W sumie to
masz racje.
Tydzień
później.
*Louis*
W nowym
mieszkaniu był świetnie, nawet zaprzyjaźniłem się z Niallem.
W
poniedziałek po szkole przyszedłem do domu i zastałem Harrego siedzącego no
kanapie który płakał.
-Harruś co się
stało skarbie ? –Zapytałem słodząc loczkowi.
-NIC…..-
odpowiedział ze złością, smutkiem ciężko
określić miał mieszane uczucia.
-Ale
przecież widzę że coś się dzieje ! –Wykrzyczałem
-Louis no bo
ja…..-Zaczął, a do drzwi zaczął ktoś się dobijać,
Poszedłem
otworzyć drzwi zdziwiło mnie co przed nimi zobaczyłem.
Przed drzwiami
stali rodzice Harrego i policja.
-O co chodzi
?-zapytałem.
-Czy zastaliśmy
Harolda Edwarda Stylesa ? –Zapytał policjant.
Spojrzałem
na Hazze on pokręcił głową przekazując mi żebym powiedział że go nie ma.
-Nie nie ma
Harryego jeszcze nie wrócił ze szkoły.-Skłamałem
-Proszę mu
przekazać jak wróci żeby stawił się na najbliższy komisariat policji.
-Dobrze.
Wszedłem do
środka żeby pogadać z Hazzą.
-No to teraz
musisz mi powiedzieć co się stało !-Powiedziałem podstępnie.
-No bo ja
biłem kiedyś pod twoją szkołą i widziałem cię z jakimś chopakiem z którym się obściskiwałeś
koło okna przy wejściu nie mieliście wtedy świadków bo buło po lekcjach, i
kiedy zobaczyłem jak go całujesz to byłem cholernie zazdrosny tak bardzo że
miałem ochotę wyjść z samochodu i
pierdolnąć mu przez łeb. No i następnego dnia czyli dzisiaj powtórzyła się
sytuacja tylko że ona wracał już do domu a ty jeszcze miałeś lekcje. Wybiegłem
z auta podszedłem do niego powiedziałem żeby się odpierdolił od ciebie no i
nakopałem mu trochę bardzo. I on pewnie doniósł na mnie na policje. I właśnie
wtedy zrozumiałem że jestem bardzo zazdrosny i cholernie mi na tobie zależy i
że ….. zakochałem się w tobie.
Zapadła
grobowa cisza nie wiedziałem co mam zrobić. Jak przyjąć do wiadomości że mój
najlepszy przyjaciel zakochał się we mnie i jest o mnie zazdrosny?
-Mógłbyś powtórzyć
bo chyba się przesłyszałem-Ułożyłem jakieś zdanie na spontanie i je po prostu zadałem.
-Chyba nie
powinienem ci tego mówić.-Uciekł do swojego pokoju ze łzami na policzkach. Chciałem
go zatrzymać ale on nie słuchał padł na łóżko chowając twarz w poduszkę i cicho
szlochając.
Nie
wiedziałem co mam zrobić więc się ubrałem i poszedłem na dłuuuugi spacer po
dużej okolicy.
Musiałem to
wszystko sobie poukładać.
Wróciłem do
domu bardzo późnym wieczorem.
Wszyscy
siedzieli w kuchni zajadając się jedzeniem przygotowanym przez Hazze.
Kiedy Harry
mnie zobaczył to odwrócił napięcie i wyszedł z kuchni było mi przykro że tym
jednym spontanicznym zdaniem go zraniłem , naprawdę nie chciałem.
Nikt nie
wiedział co się dzieje. I mam nadzieje że się nie dowiedzą.
Wszedłem
cicho do pokoju Harrego
-Hej Harry
możemy pogadać ?
-Czego
chcesz ?
-Słuchaj
chciałem cię przeprosić za moje szczeniackie zachowanie. Byłem na spacerze i
wszystko sobie przemyślałem.
-No i co?
-No i
dotarło do mnie że od jakiegoś czasu czuje to samo co ty do mnie bardzo mi na
tobie zależy i nie chciałbym żebyś czuł się w jakiś sposób winny tej
dzisiejszej sytuacji na dole.
-Naprawdę tak
myślisz ? Ja nie chcę cię do niczego….. Miał mówić ale przerwałem mu krótkim
ale rozkosznym pocałunkiem prosto w jego usta.
-Kocham Cię
Lou.
-Ja Ciebie
też skarbie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz